Lista aktualności Lista aktualności

Romuald de Rosier - wspomnienie...

Był wspaniałym leśnikiem - rozumiał swój las, podziwiał go, chronił….

Romuald de Rosier – wspomnienie
Był wspaniałym leśnikiem - rozumiał swój las, podziwiał go, chronił….
Dnia 31 marca bieżącego roku, po krótkiej chorobie, odszedł od nas nasz kolega leśniczy Romuald de Rosier.  

Był absolwentem Technikum Leśnego w Warcinie. Pracę w Nadleśnictwie Runowo  rozpoczął 1 października 1965 r. na stanowisku podleśniczego. Był leśniczym Leśnictwa Świdwie w latach od 1977 do 2003 roku.

Zapamiętam go jako urodzonego optymistę, stale zadziwionego mądrością przyrody. Rozumiał swój las, podziwiał go, chronił, przewidywał procesy, które w nim zajdą. Mówił o sobie, że jest specjalistą od leśnictwa Świdwie, ale ciągle się go uczy.      
Jego pasją były podróże. Zadziwiał nas, że jeździł (z rodziną !) „maluchem” w Tatry. Był to duży wysiłek fizyczny i organizacyjny, bo podróż trwała około dwunastu godzin w jedną stronę.
Znał i kochał przyrodę Polski. Jego marzeniem były dalekie podróże. Spełniły się one dopiero na emeryturze, gdy dzięki swym dzieciom zwiedził różne zakątki (głównie góry) Europy. Podróżował też po dalekiej Azji.
Lubił czytać. Miał sporą biblioteczkę. Interesowały go różne dziedziny literatury. Lubiłem pożyczać od niego książki, bo potrafił dobrze doradzić, nad czym warto tracić wzrok. Pamiętam, jak polecał mi twórczość Tolkiena.
- „Zacznij od „Silmarilliona”,  potem „Hobbita”,  następnie przeczytaj całą Trylogię.   Nie będziesz żałował.”
I pożyczył mi cały komplet książek.

Pamiętam jak na jednej z comiesięcznych narad  ówczesny  Nadleśniczy zakomunikował:
- „Wymagam od Panów kultury w kontaktach ze wszystkimi, również z osobami  postronnymi. Panie de Rosier co to było tydzień temu ? ”
- „ Panie Nadleśniczy, wie Pan, że jestem spokojnym człowiekiem i lubię sobie poczytać. Przed weekendem  
mogę dłużej,  bo  rano  nie  muszę wstawać. A tu godzina 430   i  dzwonek do drzwi dzwoni i dzwoni.     Myślę –  poczekam, może sobie zaraz przestanie. Ale nie. Wciąż dzwoni, dzwoni ...  W końcu wstałem, ubrałem się i poszedłem sprawdzić co jest.  Otwieram drzwi a tam stoi jakiś facet i ma jedno pytanie:
- Panie Leśniczy, gdzie tu u Pana grzyby rosną ?
To jak się miałem nie zdenerwować ?!”

Zwiedzaliśmy kiedyś, na początku lat dziewięćdziesiątych,  Ośrodek Kultury Leśnej i Muzeum Leśnictwa w Gołuchowie.  Komentarze kolegów były takie, że prawie wszystkie stare narzędzia są im znane, a niektóre z nich są jeszcze w użyciu.  Na zakończenie zwiedzania przewodniczka ogłosiła, że jeżeli  mamy jakieś zabytkowe eksponaty, to prosi o ich przekazanie do muzeum.  Powiedziałem, że my mamy leśniczego starej daty i poklepałem Romana po ramieniu.
- „To, że jestem starej daty, to prawda. Ale przypomnijcie sobie, że komputer (prywatny) miałem pierwszy i wypłaty na nim też od razu robiłem.”

Miał duże poczucie humoru. W czasie jednej kontroli kompleksowej inspektor zadał Romkowi  pytanie:
-„ jakie szkodniki ma Pan w swoim Leśnictwie ?”
 – „wszystkie, ale one siebie nawzajem pilnują.”
Mówił, że jak leśniczy ma jasno w głowie, to ma ciemno w lesie.
Zmarł w wieku 72 lat. Szkoda, że tak szybko ...